Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Grudzień 2018

PnWtSrCzwPtSobNd
  1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
31
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 1033 Opinie: 3



Z nutką nastalgii: Zasłużona para - Babirecki i ''Volt''

Historia Konie      Parą, która nie może być zapomniana, gdyż złotymi zgłoskami zapisała się w dziejach polskiego jeździectwa, byli Marian Babirecki i "Volt". Niestety, żadnego z nich nie ma już na tym świecie. Marian Babirecki urodził się 18 stycznia 1933 na naszych Kresach Wschodnich, nie opodal Tarnopola. Powojenne losy rzuciły go w końcu do Gniezna, gdzie uczęszczał do liceum i tam zdał maturę. Jeszcze jako uczeń przychodził do Państwowego Stada Ogierów, aby móc jeździć konno.

     Pierwszymi, pod których okiem zdobywał podstawy jeździeckie, byli dyrektor stada Czesław Matławski i asystent Henryk Helak, a po nim autor tego szkicu. Już wtedy Marian wyraźnie wyróżniał się w  grupie młodzieży jeżdżącej na gnieźnieńskich ogierach, swoimi - zapewne wrodzonymi - zdolnościami jeździeckimi, wybitnym wygimnastykowaniem, zręcznością, swobodą na koniu, zdecydowaniem i odwagą.

     Studiując na wydziale technologii drewna Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu (tytuł inżyniera uzyskał w roku 1955), jeździł już systematycznie w Ośrodku na Woli pod kierunkiem Jarosława Suchorskiego i tam rozpoczął swoją jeździecką karierę sportową. J. Suchorskiemu, swemu pierwszemu trenerowi, zawodowemu kawalerzyście, w kampanii wrześniowej 1939 roku porucznikowi szwadronu kawalerii dywizyjnej 33. Rezerwowej Dywizji Piechoty, przez szereg lat w okresie międzywojennym startującemu w konkursach skoków i w "militari", zawdzięczał swoje pierwsze sukcesy i późniejszy przebieg kariery zawodniczej.

     W Poznaniu Babirecki pracował na Woli do roku 1961, z roczną przerwą, kiedy to "wyemigrował" razem z Suchorskim na Tor Wyścigowy do Wrocławia. Jednak od roku 1957 jeździł już pod kierunkiem rtm. Jana Mossakowskiego. W tym czasie ujawniła się u Babireckiego rzadko spotykana wszechstronność jeździecka. Biorąc udział przeważnie w konkursach skoków przez przeszkody, ale także we wszechstronnym konkursie konia wierzchowego, w roku 1956 został wysłany do Pardubic, najtrudniejszego na kontynencie toru przeszkodowego, gdzie na ciemnogniadym, ośmioletnim wałachu pełnej krwi angielskiej "Baracz" po ogierze "Łeb w łeb" od "Kirsche" po "Ping-Pong", hodowli Stadniny Koni Widzów, wziął udział w dwóch gonitwach: o "Nagrodę Wołgi" na dystansie 4000 m, w której mimo upadku na wale ziemnym zajął II miejsce, a potem w "Wielkiej Pardubickiej", na 7000 m, kiedy to na ostatnim odcinku wywrócił się z koniem, a mimo to zdołał dojść do prowadzącej czołówki i był II. Ten pierwszy swój sukces międzynarodowy osiągnął Marian Babirecki w stawce kilkudziesięciu koni reprezentujących barwy Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Węgier i Związku Radzieckiego. To był początek jego błyskotliwej, wszechstronnej kariery jeździeckiej.

     Do Mariana przylgnęła opinia, że potrafi zwyciężać na każdym koniu, a jeździł na wielu. W roku 1958 zdobył tytuł II wicemistrza w skokach na klaczy "Ekspresja". W następnym roku -1959 - był już mistrzem w skokach na koniu "Don Hubertus". Tych koni było dużo więcej - "Dysproz", "Solanka", "Kro-kosz", "Demagog", "Lajkonik", "Ukami", "Isandra", "Botwid" i na wszystkich Babirecki zwyciężał lub plasował się bardzo blisko zwycięzcy. Ale jednak "koniem jego życia" był "Volt".

    "Volt" urodził się 15 maja 1953 w Stadninie Koni Liski, którą kierował dyrektor mgr inż. Jacek Pacyński. Ojcem "Volta" był kary trakeński "Polarstern", a matką siwa wschodniopruska "Venus". Źrebię urodziło się karę, ale wkrótce zmieniło maść ojca na maść matki. Jako 2,5-letni, siwy "Volt" przeszedł ze stadniny do Zakładu Treningowego w Kwidzyniu, w którym nie zaliczywszy próby pociągowej nie ukończył próby dzielności. Jesienią 1956 roku został jednak wcielony do Państwowego Stada Ogierów w Braniewie. Po pierwszym swoim sezonie kopulacyjnym w roku 1957, został wybrakowany jako bezpłodny i po kastracji włączony do koni sportowych stada. Jeździł na nim dyrektor inż. Edward Perzyna. Jak zaznaczył w swoim wspomnieniu o "Volcie", opublikowanym w "Koniu Polskim", Antoni Pacyński: "Volt kastrację odchorował bardzo ciężko. Długo jeszcze po zabiegu pociągał zadnimi nogami. Ten sposób poruszania został mu do późnej starości".

     Dlatego też nie rokując nadziei na sukcesy w  skokach, został w roku 1958 przeniesiony do Poznania do Ośrodka Sportowego na Woli. Jako skoczek tu też się nie sprawdził i przeznaczono go do wkkw. l tak trafił do Mariana Babireckiego. W roku 1959 para ta wystartowała na zawodach wkkw w Harewood w Anglii, zajmując XXII miejsce, ale były to dopiero ich wspólne początki. W tych zawodach ekipa polska zajęła dobre IV miejsce na 10 startujących zespołów.

     Rok 1960 - to rok olimpijski. Polacy startowali we wszechstronnym konkursie konia wierzchowego. Marian Babirecki na "Volcie" plasował się na VIII miejscu na 73 zawodników w tej konkurencji, co było najlepszym polskim wynikiem po 24-letniej przerwie w startach olimpijskich. Zaraz po powrocie z Rzymu para ta wystartowała w Mistrzostwach Polski w  ujeżdżeniu, które wygrała. Jednak 7-letni wówczas "Volt", zapewne na skutek dużego wysiłku podczas wyczerpujących startów, zaczął tracić wzrok. Zaprzestano treningów. Koń był intensywnie leczony, co po blisko trzech latach dało rezultat pozytywny. Wznowiono treningi.

     Marian Babirecki zbierał tymczasem kolejne laury na innych koniach. W roku 1961 - podwójny tytuł I wicemistrza - w  ujeżdżeniu na "Dysprozie" i w wkkw na "Krokoszu". W rok później -1962 - znów na tych samych koniach nastąpił start w Mistrzostwach i w obydwu działach tytuły Mistrza Polski.

     Babirecki przeniósł się do Kwidzynia i tam trenował oraz startował. Następnie przeszedł do Stadniny Koni w Mosznej i tam pracując, skończył studia na wydziale zootechnicznym uczelni rolniczej we Wrocławiu, uzyskując w ten sposób już drugi dyplom inżynierski.

     W roku 1963, startując po długiej przerwie na "Volcie" w międzynarodowych zawodach wkkw w Monachium, Babirecki zajął VI miejsce na 52 startujących, a ekipa polska zespołowo miejsce II. W roku 1964 Babirecki i "Volt" zdobyli dwa tytuły mistrzowskie w Mistrzostwach Polski w  ujeżdżeniu i wkkw. Rok 1965, to Mistrzostwa Europy we wszechstronnym konkursie konia wierzchowego w Moskwie, na których ta para wygrała Złoty Medal, pokonując 37 współzawodników. W tym samym roku przypadło im jeszcze III miejsce w  Mistrzostwach Polski w ujeżdżeniu. W roku 1966 II miejsce i tytuł w tej samej konkurencji.

     Po raz ostatni "Volt" wystartował w zawodach wkkw klasy C w Sierakowie w roku 1967, wygrywając je pod Babireckim. W tym samym roku Marian zajął II miejsce w mistrzowskim konkursie ujeżdżenia startując na koniu "Grigorij", gdyż "Volt" nabawił się zapalenia ścięgien. Zakończyła się jego kariera zawodnicza. Ten już 15-letni zasłużony koń sportowy przeszedł do Stada Ogierów w Łącku, gdzie w latach 1968-1970 służył jako koń spacerowy.

     W tym samym roku, co jego najlepszy koń, inż. Marian Babirecki też zakończył swoją karierę zawodniczą i wyjechał na Kubę, przyjmując tam funkcję trenera reprezentacji jeździeckiej tego kraju, aby po paru latach wycofać się zdecydowanie z pracy z końmi i rozpoczął tam pracę w  swoim pierwotnym wyuczonym zawodzie technologa drewna. Zginął w nie wyjaśnionych okolicznościach w falach Atlantyku podczas uprawianego z upodobaniem podwodnego polowania z kuszą - 5 czerwca 1980.

     Stary, zasłużony "Volt" w roku 1971 powrócił do swej macierzystej stadniny. Miał być tam "nauczycielem" jazdy konnej, ale do tego się nie nadawał, lubiąc "zrzucić" swoich "uczniów". Jak wspomina następca swego ojca w stadninie, Antoni Pacyński: "Wtedy przydzielono mu inne zajęcie - przewodnika stada ogierów dwuletnich. Jednak pełne temperamentu dwulatki nie czuły respektu przed utytułowanym emerytem i bardzo mu dokuczały. Zmieniono towarzystwo z dwulatków na odsadki. Niańkował kilku rocznikom, zżywając się z  nimi i ciężko przeżywając coroczne przenosiny do młodszej grupy. W roli "wujaszka" czuł się doskonale i dotrwał do końca swych dni. Padł 15 września 1982, przeżywszy 29 lat i 5 miesięcy. Był przykładem konia, który przez osiem lat był zaliczany do ścisłej czołówki krajowej, a nawet europejskiej".

 


Autor: Lesław Kukawski

Za udostępnienie archiwalnego zdjęcia Mariana Babireckiego
z roku 1965 dziękujemy redakcji Konia Polskiego


Wysłano dnia 26-07-2005 przez Patryk Arłamowski
 
Ciekawy artykuł? Kliknij:

Ciekawy artykuł?




Oceny artykułu


Aktualna ocena: 5

Twoja ocena:






Głosy: 7


Twój komentarz do tekstu Z nutką nastalgii: Zasłużona para - Babirecki i ''Volt'' Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

© 2003 - 2014, qnwortal.com © Arłamowski Investment